Podoba wa się ten blog

sobota, 14 marca 2015

Odpowiedź na pytania Paulina Patrycja:

   1)       Dlaczego zaczęłaś pisać?
Ponieważ chciałam się przekonać czy innym spodobałyby się moje pomysły. Na początku tylko leżałam i wyobrażałam sobie co mogłoby być dalej lub inaczej. Kiedy zaczęłam pisać chciałam przelać swoje myśli na papier.
     2)      Dlaczego akurat ta tematyka?
Wybrałam Trylogię Czasu, bo według mnie skończyła się zbyt szybko i wydawała się nieskończona.
     3)     Jaki jest twój ulubiony film?
Chyba nie mogę tego jednoznacznie określić, ale jednymi z moich ukochanych filmów są:
·       Kleopatra
·       Sissi
·       Maria Antonina
·       Rubinrott i Saphirblau
     4)     Jaka jest twoja ulubiona książka?
Trylogia Czau, Dary Anioła, Złodziejka Książek, Pan Samochodzik, Niezgodna (tylko pierwsza część)
     5)     Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
Sophi de la Torre Wings i Rihana Russian Roulette, J.T. Mirrows
     6)      Jaka/Jaki jest twoja ulubiona pisarka/pisarz?
To bardzo trudne pytanie, ale chyba Kerstin Gier, Kiera Cass i Markus Zusak 
     7)      Jaki jest twój ulubiony kolor?
 Niebieski
     8)    Co wybierasz: prawdziwą miłość czy życie w dostatku?
      Oczywiście miłość
      9)    Dobra książka czy ploteczki z koleżankami?
  Książka
      10)   Co lubisz robić w wolnym czasie?
 Jeździć konno, czytać, uczyć się języków i biegać
      11)     Czym kierujesz się w życiu?

 Myślę, że to bardzo trudne pytanie, ale chciałabym dać coś światu od siebie nie  tylko brać. Sądzę, że w naszych zwariowanych czasach ludzie zapominają o tym  co jest naprawdę ważne. Zapominają o innych i za wszelką cenę dążą do kariery i  majątku. Nie chciałabym iść do celu po trupach. Chcę aby pamiętano mnie jako  kogoś kto nie zapomniał o tym co się w życiu liczy. Odpowiadając na twoje  pytanie: empatią, determinacją i wytrwałością.

Pytania od Wiktoria Raczkowska

1)          Dlaczego założyłaś bloga?
Bo chciałam pokazać innym swoje pomysły
2)         Czemu akurat ta tematyka?
Wybrałam Trylogię Czasu, ponieważ według mnie zakończyła się zbyt szybko i nie wszystkie wątki zostały dokończone przez autorkę
3)         Czy planujesz co będzie w następnych rozdziałach?
Bywa różnie raz wiem już gdy publikuję aktualny rozdział innym razem nagle przychodzi mi do głowy zupełnie nowy pomysł np. w dniu w którym planowałam opublikować zupełnie coś innego.
4)         Staram się nie czerpać pomysłów z innych blogów ani książek. Myślę, że podstawowym warunkiem sukcesu z pisania jest wyobraźnia i fantazja, dopiero gdy uświadomisz sobie, że stworzyłaś coś nowego i niepowtarzalnego czujesz największe szczęście. Oczywiście wielkiego kopa dają komentarze czytelników te dobre i te złe, dlatego zawsze proszę o każdą opinię.
5)         Co pomaga ci się skupić?
Muzyka
6)         Kiedy masz najwięcej weny?
Zdecydowanie gdy podróżuję. Zwłaszcza w samolocie lub już na miejscu. Takim miejscem, które zawsze daje mi najwięcej pomysłów jest Paryż. To miejsce jest dla mnie wyjątkowe i pomimo, że czasami wydaje nam się już przereklamowane i może zużyte to dla mnie jest to taki symbol spokoju, szczęścia i miłości.
7)         Jabłko czy gruszka?
Jabłko
8)         Coca-cola czy sok?
Sok
9)         Ulubiony serial?
Biała królowa
10)       Czy lubisz szkołę?
Tak i to bardzo. Zawsze lubiłam się uczyć. Nawet często w wakacje tęsknię za szkołą
11)        Czy chciałabyś być kimś innym?
Czasami tak

Inne pytania od Paulina Patrycja :)
             
1)          Dlaczego taka tematyka bloga?
Wybrałam Trylogię Czasu, ponieważ według mnie zakończyła się zbyt szybko i nie wszystkie wątki zostały dokończone przez autorkę
2)         Ciasteczko czy babeczka?
Babeczka
3)         Jaki jest twój ulubiony owoc?
Granat
4)         Co cię skłoniło do napisania bloga?
Nie wiem. Jakoś tak po prostu wpadłam na pomysł, napisałam kilka rozdziałów i chciałam się dowiedzieć czy moje pomysły się spodobają.
5)         Jaka jest twoja ulubiona gwiazda muzyczna?
Taylor Swift
6)         Dobra komedia czy horror?
Komedia
7)         Pies czy kot?
Nie potrafię wybrać XD

8)         Jakie jest twoje ulubione zwierzę?
Króliczek
9)         Długopis i kartka czy komputer?
Długopis i kartka
10)       Biały czy czarny? Zło czy dobro? Miłość czy nienawiść?
czarny, dobro, miłość
11)        Prawdziwa miłość czy bogactwo?
Miłość

Chciałabym wam wszystkim gorąco podziękować za nominację. Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i zachęta do dalszej pracy :)


piątek, 13 marca 2015

Rozdział 7.

Gideon

Serce waliło mi jak młot, głowa robiła mi się zimna jak lód. Gdyby nie ręka Gwen zapewne przewróciłbym się i musiałaby mnie zeskrobywać z chodnika.
- Co ci jest? – spytała trochę zdziwiona
- Nic
Po tych słowach wyprostowałem się i starałem przybrać jak najbardziej swobodną postawę. Chyba mi się udało, bo oczy mojej ukochanej wyraźnie się uspokoiły. Wyglądała tak cudnie. No i masz jak raz mogłaby mieć w sobie coś co nie czyniłoby jej taką idealną to nie – pomyślałem z udawaną złością. Weszliśmy na górę i usiedliśmy przy stoliku. Gwenny cały czas zachwycała się panoramą miasta, a ja zastanawiałem się co jej powiedzieć i jak. W końcu z głupia franc zapytałem.
- Co byś zjadła? Sekwanę czy Luwr?
- Bardzo zabawne – odburknęła
Przez jakiś czas przekomarzaliśmy się ze sobą. Kiedy skończyliśmy jeść zaczęły się fajerwerki.
- Jak przepięknie, jak wspaniale, jak cudownie – przedrzeźniałem okrzyki Gwenny.
- Możesz przestać?
- Mogę – odparłem zgodnie, bo czułem, że już czas
Podbiegła do barierki i podziwiała widowisko. Stanąłem tuż za nią i „teraz albo nigdy” pomyślałem trzymając w ręku czerwoną różę. Objąłem Gwen ramionami tak żeby centralnie przed twarzą miał pąk kwiatu. Drgnęła, bo zobaczyła, że w środek pąku wetknięty jest pierścionek. Utkany z plecionki z białego złota z dwoma kamieniami stykającymi się na czubku – rubin i diament. To byliśmy my już na zawsze połączeni węzłem miłości.
- Wyjdziesz za mnie? – szepnąłem jej do ucha

Gwendolyn

W jednej chwili stałam się sztywna jak kłoda. Przez głowę przelatywało mi tyle możliwych form tego zdania, które on mógł powiedzieć, a to jedno upragnione było tylko złudzeniem. Po jakiś pięciu minutach odwróciłam się do Gideona, blada jak trup, i zobaczyłam w jego oczach to czego tak długo wszędzie szukałam. Już miałam powiedzieć to jedno najpiękniejsze słowo, gdy nagle zadzwonił telefon. Miałam wrażenie, że uduszę wynalazcę telefonu, ale przypomniałam sobie, że już dawno nie żyje. W każdym razie czar prysł. Gideon niechętnie odebrał telefon. Jego zwarz była podirytowana i zniecierpliwiona. Nagle raptownie zbladł i spoważniał. Chwycił mnie za rękę i pociągnął do windy. Nie wiedziałam co się dzieje pędziliśmy jak szaleni. Ludzie na ulicy oglądali się za chłopakiem biegnącym w garniturze, a tym bardziej za dziewczyną w długiej, wieczorowej sukni na szpilkach. Gdy dobiegliśmy do hotelu po moich pięknych lokach nie było już śladu. Gideon wbiegł do pokoju i zaczął się przebierać.
- Gwen, wyjeżdżamy. Pakuj się i przebierz na drogę.
- Co się stało? – spytałam całkiem oszołomiona
- Najgorsze co mogło się stać.
- Ktoś z twojej rodziny…
- Można tak powiedzieć, ale raczej nie wybiera się na tamten świat. Poza tym na pewno nie płakałbym po nim.
- Hhh…ra…bia? – spytałam zdenerwowana
- Był atak i niestety skuteczny
Nic więcej nie mogłam z niego wydusić.


2 tygodnie później

- …Niestety do tej pory żaden z naszych informatorów nie dowiedział się niczego nowego. Jesteśmy zupełnie bezradni. – kończył swoją mowę Falk
Siedzieliśmy na tajnym zebraniu najbliższego kręgu Loży, na który, o dziwo, zostałam wpuszczona.
- Na pewno można coś zrobić – mówił rozpaczliwie Gideon
- Niestety Falk ma rację: Jesteśmy bezradni.
- Jakim cudem byli tak dobrze przygotowani? Przecież nie mogli wiedzieć gdzie są loch. Mamy największego stopnia klauzurę tajności.
- Chyba, że… - zaczął doktor White
Wszyscy wstrzymali oddechy oprócz Falka.
-…mają współpracownika.
- Czyli szpiega? – spytałam z niedowierzaniem
- Tak Panno Shepart. Ja też o tym myślałem doktorze. Tylko, że nie wiemy kim on jest? – powiedział Pan Kingsley
Narada trwała jeszcze cztery godziny i była praktycznie o niczym. No może o bezradności, szpiegu i takich tam zupełnie nie istotnych rzeczach. Wróciłam do domu około dwudziestej. Poszłam od razu do swojego pokoju i runęłam na łóżko. Poczułam, że upadłam na kartkę papieru. Na kopercie było napisane: Rubin. O tworzyłam kopertę i przeczytałam.

Przegrałaś moja droga,
    Ty i twoi żałośni przyjaciele nie możecie nic zrobić.
Jak było na dzisiejszej naradzie w sprawie mojego uwolnienia?

Po tych słowach kartka wypadła mi z ręki. Podniosłam ją niepewnie i czytałam dalej.

   Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z wielu wymyślnych tortur jakie mógłbym na tobie wypróbować. Mam jednak lepszy pomysł: Diament będzie lepszym obiektem do testów. Chyba się nie pomylę składając ci gratulację z powodu zaręczyn? Dobrze ci radzę przekonaj swojego kochasia, aby poszukał w swojej przeszłości dziewczyny dla siebie. Mam nadzieję, że wyraziłem się jasno. Maż znikną z jego życia. Wyjedź do Nowego Jorku i czekaj na następny list. Nie martw się Loża już o wszystkim wiem i spakowali całą wyprawę.
Szmaragd
PS: Piśnij słowo, a będzie żył wiecznie w wiecznych torturach.

Rzuciłam się z powrotem na łóżko. Przepłakałam całą noc. Kiedy wstałam rano wiedziałam co mam robić. Muszę go chronić. Nie pozwolę mu cierpieć. Zrobię wszystko, żeby mu tego oszczędzić. Powiedziałam mamie, że nie jestem głodna i wybiegłam z domu. Zaraz po wejściu do budynku Loży zauważyłam mnóstwo kartonów, walizek i pakunków. O co tu chodzi?
- Gwendolyn dobrze, że cię widzę. Rozmawialiśmy już z Grace i ona się zgadza. To wszystko dla twojego dobra. Pojedziesz do Nowego Jorku i tam ukryjesz się wraz z jednym chronografem. Jedna trzecia Loży jedzie z tobą. Założycie tam siedzibę Loży i postaracie się zlokalizować siedzibę Drugiej. Tylko dyskretnie.
- Oczywiście Panie George – powiedziałam spokojnie
- Nie zapytasz co z Gideonem?
- On nie jedzie ze mną prawda?
Pan George popatrzył na mnie ze współczuciem.
- Nie, Gwen.
- Rozumiem. Mogę, mogę go zobaczyć?
- Jest w bibliotece.
Pobiegłam tam tak szybko jak mogłam. Kiedy go zobaczyłam rozpłakałam się. Podszedł do mnie powoli i objął mnie ramionami.
- Csii… spokojnie, wszystko będzie dobrze – próbował dodać mi odwagi, ale i jego głos się łamał
- Nic nie będzie dobrze
- Hej, przetrwaliśmy dwa lata, więc i to przetrwamy. Wtedy byliśmy tylko chodziliśmy ze sobą, a teraz… Właśnie – przypomniał coś sobie – ty mi chyba nie odpowiedziałaś.
- Ale na co? – spytałam niewinnie
- Wyjdziesz na mnie? – spytała z uśmiechem
„Masz zniknąć z jego życia” przypomniałam sobie słowa hrabiego.
- Gideonie, ja nie mogę – nie chciało mi to przejść przez gardło
- Ale dlaczego?
- Ja myślałam o tym i to dużo wiesz? Chyba Charlotta bardziej do ciebie pasuje. My ciągle się kłócimy i coś jest nie tak – jego twarz była coraz bardziej zdumiona – Ona do ciebie lepiej pasuje
- Gwen, co ty mówisz?
- Może teraz się z tym nie zgadzasz, ale w głębi serca czujesz, że coś jest nie tak i …
- Przestań. Jak cię kocham, ciebie i tylko ciebie. Ty nie możesz…
Położyłam mu palec na ustach. Pokręciłam głową ze łzami w oczach.
- My chyba po prostu nie pasowaliśmy do siebie.
- Gwen nie odchodź.
- Bądź szczęśliwy z Charlottą. Ona bardziej do ciebie pasuje.
Odwróciłam się i wybiegłam z pokoju. Nie mogłam pohamować łez. Przez nie prawie nic nie widziałam i nagle wpadłam na moją kuzynkę.
- Uważaj jak… - zauważyła moje łzy – Rozstaliście się? – wykrzyknęłam radośnie
- Tak. Życzę wam szczęścia. – szepnęłam i obie pobiegłyśmy w dwie różne strony.


Moje kochanie,

Wiem, że na ten rozdział czekałyście bardzo długo. Nie jest najdłuższy, ale od tego momentu zaczynam zupełnie nowy rozdział w życiu Gwen i Gideona, więc postanowiłam tutaj przerwać. Mam nadzieję, że rozdział wam się podobał. Obiecuję, że następny będzie o wiele szybciej. Bardzo proszę o komentarze. Jeśli macie znajomych – fanów Trylogii to polećcie im mojego bloga. :)

niedziela, 8 marca 2015

Moje Kochane,

W tym szczególnym dla nas dniu, chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. Mam nadzieję, że Dzień Kobiet upływa wam jak najcudowniej. Domyślam się, że najlepszym prezentem byłby nowy rozdział, ale niestety mam opóźnienia spowodowane szkołą. :( Postaram się jak najszybciej dodać nowy rozdział. Może któraś z was ma jakiś pomysł?

czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 6.

Gwendolyn

Ręce mi drżały, ale otworzyłam kopertę i wyjęłam dwa bilety do PARYŻA. Rzuciłam się Gideonowi na szyję.
- Czy to znaczy, że ze mną pojedziesz? – spytał ze śmiechem
- Jasne, że tak
- Uff
- Dlaczego miałeś wątpliwości?
- No, bo nigdy wcześniej razem nie wyjeżdżaliśmy, a teraz tak długo się nie widzieliśmy i myślałem …
Nie miałam zamiaru dłużej słuchać tych słodkich bzdur i po prosu pocałowałam go. Gideon zrobił to samo co kiedyś na balu u Państwa Pimblebotton: westchnął i przyciągnął mnie mocno do siebie. Nie wiem jak długo to trwało, ale nagle poczułam mdłości i mój chłopak zniknął mi z przed oczu. Koło chonografu nie było nikogo.
- To w takim razie widzimy się na lotnisku jutro o dziesiątej? – usłyszałam głos Gideona za plecami
- Oczywiście – potwierdziłam całując go na pożegnanie.


Gideon

Kiedy wchodziłem na naszą klatkę schodową Raphael właśnie witał Clarissę w naszych dziwach. Nie pozostało mi nic innego jak przerwać im ich sielankę dopóki mają na sobie ubrania. Wszedłem do środka zaraz za dziewczyną. Postanowiłem im nie przeszkadzać. Poszedłem do sypialnie i spakowałem się do podróży. Pomiędzy ubrania wrzuciłem też małe, czerwone pudełeczko. To już niedługo – pomyślałem. Zamknąłem walizkę i wyszedłem z mieszkania. Nie miałem gdzie przenocować. Widziałem tylko dwie opcje: Falk lub Gwen. Wolałem się nie narażać mamie mojej dziewczyny, więc wybrałem wuja.


Gwendolyn

Punktualnie o dziesiątej spotkałam się z Gideonem na lotnisku. Lecieliśmy około sześciu godzin. To było takie cudowne jak we śnie.
- Paryż to chyba najpiękniejsze miasto świata – powiedziałam do Gidena, gdy jechaliśmy taksówką do hotelu.
- Kiedy jesteś ze mną cały świat wydaje się rajem
Nie mogłam pohamować wzruszenia i po policzkach popłynęły mi łzy. Gideon nie zachowywał się jakbym czyniła dla niego świat lepszym, ja byłam jego światem.
- Hej, skarbie. Co się stało?
- Nic tylko tak się cieszę, że cię mam.
Taksówka zatrzymała się pod malutkim i uroczym hotelem nad samą Sekwaną. Wyglądał prześlicznie. Był cały porośnięty różami i miał malutkie białe balkony.
- To najbardziej romantyczne miejsce jakie widziałam.
- Poczekaj chwilę z tym werdyktem – powiedział uśmiechając się tajemniczo
W recepcji zabrano od nas bagaże i zaprowadzono na trzecie piętro do naszego pokoju. Od razu podbiegła na balkon i zobaczyłam brzeg Sekwany, a po drugiej stronie wieżę Eiffla.
- Teraz to faktycznie najbardziej romantyczne miejsce na Ziemi – powiedział Gideon stając za mną i obejmując mnie w pasie
- Tu jest cudownie – westchnęłam wdychając zapach róż
Nagle uświadomiłam sobie, że czegoś brakowało w naszym bagażu.
- Zapomnieliśmy o chonografie – krzyknęłam przerażona
- Spokojnie jest w mojej walizce
- Uff – westchnęłam z wyraźną ulgą
- Chodźmy coś zrobić – zaproponował
- Co na przykład?
- Byłaś kiedyś w Paryżu
- Nigdy
- W takim razie mamy bardzo wiele do zrobienia – powiedział ciągnąc mnie w stronę wyjścia.
Do wieczora spacerowaliśmy po mieście. Gideon zaproponował żebyśmy popłynęli w rejs po Sewkanie. Na pokładzie zjedliśmy kolację. Wróciliśmy do hotelu około północy. Natychmiast padłam na łóżko i zasnęłam tak mocnym snem jak nigdy w życiu.

Gideon

Gwen zasnęła natychmiast i ja poszedłem w jej ślady, ale w przeciwieństwie do niej obudziłem się wcześnie. Byłem na nogach już o dziewiątej. Teraz, albo nigdy – pomyślałem przełamując strach. Przemknąłem przez łazienkę, ubrałem się i zostawiłem Gwen kartkę na stoliku nocnym. Wybiegłem z pokoju delikatnie zamykając drzwi.

Gwendolyn

Kiedy się obudziłam Gideona nie było w pokoju. Myślała, że poszedł po śniadanie, ale gdy usiadłam na łóżku zobaczyłam małą karteczkę.
Nie chciałem cię budzić.
Mama zadzwoniła i muszę do niej wpaść (Raphael).
Zobaczymy się o 19:00 pod wieżą Eiffla.
W sklepach na pewno kupisz sobie coś ładnego :)

Gideon

No tak. Cały Gideon. Tylko ciekawe co znowu nabroił młody de Villiers. Rozmyślałam biorąc prysznic. Po śniadaniu zadzwoniłam do Leslie, ale nie odebrała. To było nie podobne do niej. Nagrałam się na sekretarkę. Nie wiedziałam co mam teraz robić. Nie pozostało mi nic innego jak pójść za radą Gideona i ruszyć na zakupy. Zabrałam torebkę, telefon i wyszłam z hotelu. Kiedy wchodziłam do pierwszego sklepu usłyszałam dzwonek mojej komórki. Leslie – pomyślałam. Nie pomyliłam się.
- Cześć – usłyszałam głos moje przyjaciółki – Dzwoniłaś?
- Tak, dzwoniłam. Gdzie się podziewałaś?
- Byłam w Lówrze na wycieczce z rodzicami, a ty co robisz?
- Jesteś w Paryżu?
- Tak. Mama w ostatniej chwili znalazła jakieś tanie bilety i dziś rano przyleciałam. A co?
- Bo mnie Gideon zabrał do Paryża.
- IIII…Serio? Gdzie jesteś? – moja przyjaciółka piszczała do słuchawki
- Tak serio. Na zakupach.
- Czy znalazłaś faceta, który chodzi po sklepach?
- Nie Gideon pojechał do mamy, Raphael znów coś przeskrobał.
- Aha. – powiedział jakby się na czymś zastanawiając – Więc to już – szepnęła jakby sama do siebie
- Co już? – byłam w największym stopniu zdumiona
- To nie do ciebie, Gwen. Moja mama JUŻ złapała taksówkę. – podkreśliła słowo Już, ale to jakoś nie pasowało do tego szeptu
- Aha – powiedziałam niepewnie
- Zaraz u ciebie będę. Musisz dziś wyglądać zjawiskowo. Nigdzie się nie ruszaj.
- Oook to czekam.
Dziesięć minut później Leslie wpadła mi w objęcia. Piszczałyśmy i ściskałyśmy się na przemian. Ludzie na ulicy patrzyli na nas jak na wariatki, więc w końcu przestałyśmy i rzuciłyśmy się w szał zakupów. Moja przyjaciółka uparcie twierdziła, że muszę kupić IDEALNĄ sukienkę z naciskiem na IDEALNĄ! Latałyśmy po sklepach i wydałyśmy chyba majątek, ale Leslie ciągle szukała mi tej cudownej kreacji na dzisiejszą randkę z Gideonem. Kiedy wreszcie ją znalazłyśmy nie żałowałam, że spędziłyśmy tyle czasu w przymierzalniach i że nogi mi odpadały. Sukienka była bardzo elegancka, ale jednocześnie subtelna i delikatna: długa do ziemi, bez ramiączek z rubinowego jedwabiu z delikatnymi srebrnymi wstawkami. Leslie piszczała z radości, a ja byłam w niebo wzięta. Później miałam przyjemność szukać do niej IDEALNYCH butów i biżuterii przy okazji kupując masę innych. Na koniec miałyśmy okazję się zrelaksować u manikiurzystki, makijażystki i fryzjera, który upoił moje włosy w śliczne loki. Jeszcze nigdy nie wyglądałyśmy tak ślicznie. Na koniec poszłyśmy na obiad i choć Leslie nie pozwoliła mi dużo zjeść, żebym się dopięła w sukience byłam bardzo szczęśliwa. Wróciłyśmy do hotelu o 17:30. Miałam jeszcze półtorej godziny. Chciałam się rzucić na łóżko, ale przypomniałam sobie o fantastycznych włosach i usiadłam na krześle. Byłam tak zmęczona, że zasnęłam momentalnie. Leslie obudziła mnie dopiero godzinę później. Poprawiła mi włosy i pilnowała, aby każdy szczegół by IDEALNY.
- Leslie to nic takiego. To tylko kolacja.
- Nigdy nie wiadomo co może się stać w Paryżu. – mówiła tajemniczo
Poddawałam się wszystkim tym zabiegom z należytym spokojem i punktualnie o 19:00 byłam pod wieżą Eiffla. Nigdzie nie widziałam Gideona, ale wśród tych tłumów ciężko było go dostrzec. Swoją drogą zdziwiła mnie taka ilość, ubranych jak na obiad z królową, osób. Teraz dziękowałam Leslie, bo dzięki niej nie wyróżniałam się z tłumu. I nagle tuż przed moim nosem zobaczyłam wielki panel informujący o kolacji na Wieży i późniejszym pokazie fajerwerk. Plakat informował też o konieczności zarezerwowania stolika na dolnym lub górnym tarasie (na drugim był tylko jeden stolik). Byłam pewna, że będziemy siedzieli na drugim, bo rezerwacje przyjmowali od TRZECH MIESIĘCY. Dziwne, że w ogóle zdobył dla nas stolik. Nagle od jednej z grup osób mniej więcej w moim wieku odłączył się wysoki i przystojny chłopak o blond włosach. Kiedyś zapewne kolana by pode mną zmiękły, ale teraz kiedy poznałam i pokochałam Gideona nikt inny nawet nie istniał.  Podchodził coraz bliżej i bliżej.
- Cześć, jestem Nik. A ty? – powiedział nonszalancko
- Gwen – odparłam uprzejmie
- Co taka śliczna dziewczyna robi tu sama?
- Czekam – odparłam chłodno, rozglądając się za Gideonem
- Stara sztuczka słonko.
- Słucham?
- Nie udawaj, że kogoś masz gdy przystojny nieznajomy chce cię przygarnąć do stolika. Na pewno czekasz tylko na takiego co by to zrobił, więc odpuść i postaraj się być miła.
Co za palant. Już miałam mu coś odburknąć, ale w tym momencie zobaczyłam Gideona idącego w moją stronę. Dziwne było to że patrzył na wszystkich tylko nie na mnie.
- Przepraszam – powiedziałam do tego nadętego narcyza i ruszyłam w stronę Gideona
On jednak nie dał mi odjeść i złapał mnie z rękę.
- Ej. No co ty? Na serio? Wolisz jego od mnie?
- Każdego – wyrwałam mu się i ruszyłam w swoją stronę
- Tylko żebyś nie żałowała – krzyknął za mna
- Bufon – burknęłam
Kiedy byłam na wyciągnięcie ręki od Gideona on dalej na mnie nie patrzył. Zdziwiłam się, ale powiedziałam spokojnie.
- Gideon, tu jestem.
- Gwenny?
- Nie potwór z loch nes.
- Przepraszam cię, ale … - patrzył na mnie jakby odjęło mu mowę
- Coś nie tak? – spytałam przerażona
- Nie tylko nie myślałem, że możesz wyglądać jeszcze piękniej niż w moich marzeniach.
- Było widać jak o mało mnie nie pominąłeś. – dodałam z nutką ironi
- Gwenny, ja … - wyraźnie nie umiał znaleźć wymówki, coś rozpraszało jednak jego uwagę - Chodź nasz stolik czeka. Idziemy na górny balkon. – dodał szybko przerywając ciszę
- Jak zdobyłeś ten stolik? – zadałam to pytanie bardzo automatycznie, ale w ciąż myślałam o jego rozproszeniu i niepewności w oczach
- Mam swoje sposoby. – uśmiechnął się filuternie -  Pani pozwoli – powiedział szarmancko podając mi ramię
Uznałam, że musiało mi się wydawać. Przyjęłam jego ramię i oboje pomaszerowaliśmy do windy …


Witajcie kochane,

Zgodnie z obietnicą rozdział jest dłuższy i mam nadzieję, że bardziej emocjonujący. Mam ogromną nadzieję, iż wam się podobał i będziecie czekać na następny. Niestety może być później niż zwykle, bo Pani od polskiego nie uznaje moich opowiadań za literaturę godną oceny :) Jak zwykle proszę o komentarze …

środa, 18 lutego 2015